Strona główna / Blog / Czy można zdemontować fotowoltaikę przed terminem? Przypadek znanego prosumenta i skutki prawne

Czy można zdemontować fotowoltaikę przed terminem? Przypadek znanego prosumenta i skutki prawne

16.03.2026 10:22 3 min czytania
Autor
Franciszek

Temat demontażu instalacji fotowoltaicznej zyskał w ostatnich dniach niespodziewany rozgłos za sprawą politycznych deklaracji Przemysława Czarnka. Kandydat PiS na premiera, mimo posiadania własnych paneli, ogłosił chęć ich usunięcia, nazywając technologię OZE „nieopłacalną”. Dlaczego to ważne TERAZ? Ponieważ tysiące Polaków korzysta z podobnych programów dotacyjnych, a pochopna decyzja o likwidacji systemu może kosztować znacznie więcej niż sama instalacja.

Ekonomiczny paradoks: Rachunki niższe o połowę to za mało?

Przemysław Czarnek zainwestował w domową fotowoltaikę kilka lat temu, wydając na ten cel – dzięki dotacjom – jedynie 8,1 tys. zł. Przed montażem paneli polityk płacił za energię około 2,5 tys. zł rocznie. Po uruchomieniu instalacji koszty spadły do poziomu 1–1,2 tys. zł.

Mimo redukcji rachunków o ponad 50%, polityk uznał efekt za niewystarczający i zapowiedział demontaż sprzętu. Argumentuje to przekonaniem o wyższości energetyki opartej na węglu, którą uważa za łatwiejszą w eksploatacji i bardziej ekologiczną w nowoczesnym wydaniu.

Pułapka „okresu trwałości”: Dlaczego gmina jest właścicielem paneli?

Zapowiedź szybkiego usunięcia instalacji uderza jednak w twarde przepisy unijne i zasady lokalnych programów wsparcia. Instalacja polityka w gminie Jastków została sfinansowana z funduszy regionalnych, co wiąże się z konkretnymi restrykcjami:

  • 5-letni okres trwałości: W większości programów gminnych to samorząd pozostaje właścicielem instalacji przez pierwsze 5 lat od jej uruchomienia.
  • Termin przejścia własności: W tym konkretnym przypadku instalacja ruszyła w listopadzie 2021 r. Oznacza to, że prosument stanie się pełnoprawnym właścicielem paneli dopiero w listopadzie 2026 r.
  • Zakaz modyfikacji: Do tego czasu jakakolwiek ingerencja w system, w tym jego demontaż, wymaga zgody gminy i może być uznana za naruszenie warunków umowy dotacyjnej.

Finansowe konsekwencje demontażu: Ile można stracić?

Eksperci branżowi, w tym Paweł Lachman (prezes PORT PC), ostrzegają, że realizacja zapowiedzi o demontażu przed końcem 2026 roku byłaby skrajnie nieopłacalna. Prosument musiałby liczyć się z szeregiem dotkliwych kar finansowych.

Potencjalne koszty likwidacji instalacji:

  • Zwrot dotacji z odsetkami: Konieczność oddania całości otrzymanego dofinansowania wraz z naliczonymi odsetkami ustawowymi.
  • Korekta ulgi termomodernizacyjnej: Jeśli polityk odliczył koszt instalacji od podatku, musiałby zwrócić uzyskaną korzyść skarbowej.
  • Łączne straty: Szacuje się, że suma kar i zwrotów mogłaby wynieść kilkanaście tysięcy złotych, co dwukrotnie przewyższa koszt samej inwestycji.

Utracone korzyści w perspektywie długofalowej

Demontaż sprawnie działającej instalacji to nie tylko kary, ale także rezygnacja z darmowej energii w przyszłości. Nowoczesne systemy fotowoltaiczne zachowują wysoką sprawność przez 25–30 lat.

Biorąc pod uwagę stale rosnące ceny prądu na rynkach hurtowych, każda kilowatogodzina wyprodukowana przez słońce będzie generować coraz większe oszczędności. Rezygnacja z nich w momencie, gdy system już się spłacił lub jest blisko zwrotu, jest z punktu widzenia ekonomii domowej decyzją bezprecedensową.

Ideologia kontra finanse

Sprawa „najsłynniejszego polskiego prosumenta” pokazuje, że instalacja OZE to zobowiązanie prawne, a nie tylko wybór światopoglądowy. Każdy właściciel paneli korzystający ze środków publicznych musi pamiętać o okresie trwałości projektu. Przed listopadem 2026 r. demontaż instalacji w gminie Jastków byłby finansowym samobójstwem, obarczonym koniecznością zwrotu tysięcy złotych do kasy państwa i gminy.

Oceń artykuł (0)

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz i ocenę.
Zaloguj się

Czytaj dalej