Strona główna / Blog / Czarny poniedziałek dla wiatraków: Dwa pożary turbin wiatrowych w jeden dzień

Czarny poniedziałek dla wiatraków: Dwa pożary turbin wiatrowych w jeden dzień

08.04.2026 08:50 2 min czytania
Autor
Franciszek

Niedziela, 5 kwietnia, zapisała się w kronikach straży pożarnej jako wyjątkowo pracowity dzień w sektorze OZE. W województwach łódzkim i mazowieckim doszło do groźnych pożarów gondoli elektrowni wiatrowych. Dlaczego to ważne TERAZ? Bo 8 kwietnia 2026 r. te zdarzenia ponownie otwierają dyskusję o trudnościach w gaszeniu wysokich obiektów oraz o konieczności stosowania zaawansowanych systemów odgromowych w turbinach.

Ogień na wysokości 80 metrów: Dramat w Kalskiej Woli

Pierwszy incydent wydarzył się w godzinach porannych w gminie Czarnocin (woj. łódzkie). Pożar gondoli turbiny marki Vestas był widoczny z wielu kilometrów, budząc niepokój okolicznych mieszkańców.

Kluczowe fakty o pożarze w Łódzkiem:

  • Wysokość zagrożenia: Ogień trawił elementy maszynowni na poziomie 80 metrów.
  • Ryzyko wtórne: Z płonącej gondoli odpadały fragmenty konstrukcji, które zagrażały pobliskim liniom energetycznym.
  • Taktyka strażaków: Ze względu na brak możliwości podania środka gaśniczego na taką wysokość, podjęto decyzję o kontrolowanym wypaleniu się obiektu.
  • Bezpieczeństwo: Najbliższe domy znajdowały się zaledwie 100 metrów od turbiny, jednak dzięki sprawnej akcji zabezpieczającej nikt nie ucierpiał.

Nocna akcja na Mazowszu: Pożar w miejscowości Rządza

Zaledwie kilkanaście godzin później służby otrzymały kolejne zgłoszenie, tym razem z powiatu mińskiego. W miejscowości Rządza ogień objął turbinę o wysokości około 70 metrów.

Przebieg interwencji w Rządzy:

  • Prawdopodobna przyczyna: Lokalne media wskazują na wyładowanie atmosferyczne (uderzenie pioruna) jako bezpośredni powód zapłonu.
  • Skala sił i środków: Na miejsce zadysponowano aż 6 zastępów straży pożarnej (PSP i OSP).
  • Zadania służb: Strażacy skupili się na odłączeniu zasilania, zabezpieczeniu terenu oraz gaszeniu pożarów wtórnych wywołanych przez spadające iskry.
  • Czas trwania: Akcja ratunkowa wraz z dozorem pogorzeliska trwała blisko 6 godzin, kończąc się głęboką nocą.

Dlaczego gaszenie turbin wiatrowych jest tak trudne?

Oba przypadki z 5 kwietnia obnażyły główne wyzwanie, przed którym stają polscy strażacy w obliczu awarii wielkoskalowych instalacji OZE. Standardowe drabiny i podnośniki rzadko sięgają powyżej 40–50 metrów, podczas gdy gondole współczesnych turbin znajdują się znacznie wyżej.

Główne bariery w akcjach gaśniczych:

  • Brak zasięgu technicznego: Strażacy nie mogą bezpiecznie podać wody bezpośrednio do wnętrza płonącej maszynowni.
  • Zagrożenie odłamkami: Płonące kompozyty, z których wykonane są łopaty, mogą odpadać w niekontrolowany sposób.
  • Napięcie elektryczne: Praca w pobliżu urządzeń pod wysokim napięciem wymaga ścisłej współpracy z pogotowiem energetycznym.

Czy turbiny są bezpieczne?

Choć pożary turbin wiatrowych statystycznie zdarzają się rzadko, dwa zdarzenia jednego dnia budzą emocje. Specjaliści podkreślają, że kluczowe jest regularne serwisowanie systemów przeciwpożarowych wewnątrz gondoli oraz dbałość o instalacje odgromowe. Niedzielne incydenty zakończyły się bez ofiar, ale straty materialne są liczone w milionach złotych.

Oceń artykuł (0)

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz i ocenę.
Zaloguj się

Czytaj dalej